Her Story

her-story-header

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda praca detektywa? Taka szara, codzienna, męcząca.  Śledztwo nad którym siedzi się latami a nawet dekadami. Układanie historii z dająca nadzieję frazą „po nitce do kłębka”.  A wszystko to w biurze, często po północy. Przy zapachu dawno wystudzonej kawy i  niekończącym się marszu wskazówek zegara.

Zaczynamy od włączenia komputera. Dzień jak co dzień, prawda? Jednak nie jest to wypasiony pecet a urządzenie z końca ubiegłego wieku. Są na nim pliki tekstowe wprowadzające nas w powierzone zadanie oraz parę instrukcji. Cel – ułożyć historię przed laty podzieloną na krótkie filmy wideo z przesłuchania pewnej kobiety. Robi się interesująco.

Główną mechaniką i jednocześnie największym problemem jest fakt, że aby oglądać kolejne materiały musimy wpisać w wyszukiwarkę konkretne słowa bądź zdania w nich zawarte. Pierwsze godziny to chaotyczne wpisywanie, oglądanie często bardzo odległych od siebie zeznań i próba ułożenia pierwszych hipotez reszty historii.

Postać, w która się wcielamy to kolejna zagadka. Ze względu na różnego rodzaju dźwięki można domyślać się miejsca, w którym przebywa. Co pewien czas na ułamek sekundy doświadczamy niewyraźnego odbicia twarzy na ekranie monitora.  Jesteśmy tylko świadkiem czy może częścią wysłuchiwanej opowieści ?

Her Story odstaje od typowych gier. Nie ma w niej zbyt wiele akcji, nie odpręża jak mecz w Fifę. Ale zdecydowanie wciąga powinnością wykonania powierzonej nam pracy. Każdy kolejny materiał może stać się kluczowym w sprawie. Nie wiem nawet czy można wyłączyć ją w trakcie gdyż po obejrzeniu zeznania już ma się pomysł na kolejny trop, kolejne słowo klucz. I tak wpadamy w wir jeszcze jednego i jeszcze jednego nagrania, aby wyczytać z ruchu źrenic czy elementów otoczenia czy to czego słuchamy to prawda. Może nigdy tego nie ustalimy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *